Artykuły z prasy polskiej i zagranicznej
Artykuły niezależnych
dziennikarzy kubańskich

 














 
Transport na Kubie
 
Hector Palacios Ruiz w Polsce
 
Cuba libre - marzenie czy rzeczywistość? Gdansk, 1 X 2010
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Artykuły » Fidel Castro reaktywacja                 
Fidel Castro reaktywacja

  Yoani Sanchez

Powrót Fidela Castro do życia publicznego po czterech latach nieobecności wywołuje mieszane uczucia. Jego nowe objawienie zaskoczyło osoby, które z coraz większą irytacją oczekują zmian zapowiedzianych przez brata Raula. Kiedy jedni puszczają wodze fantazji na temat jego odrodzenia się, inni z coraz większym niepokojem zastanawiają się, co dalej.

 

Powrót popularnej postaci to znany motyw z życia, jak i z fikcji – przykładem Don Kichot czy Casanova. Ale każdy kolejny remake przynosi rozczarowanie, bo często powracający bohater, nie jest tą samą postacią, którą zapamiętaliśmy. Comeback Fidela Castro nie jest tutaj wyjątkiem.

 

Człowiek, który pojawił się publicznie, by świętować rocznicę rewolucji, stracił wszelkie cechy krzepkiego wojaka, który przekazał władzę bratu w lipcu 2006 r. Jąkający się starszy pan o drżących rękach był cieniem przywódcy, który skazywał na śmierć, ułaskawiał, ustanawiał prawo, którego z nikim nie konsultował i przyznawał sobie wyłączność na  ogłaszanie rewolucji. Choć znów przywdział swój oliwkowozielony żołnierski uniform, niewiele zostało z człowieka, który kiedyś wygłaszał w TV niekończące się tyrady, trzymając w napięciu ludzi po drugiej stronie ekranu.

 

Dziś wielki orator dawnych czasów spotyka się z młodą publicznością w małym teatrzyku, by czytać im skrót swoich ostatnich przemyśleń publikowanych w partyjnej prasie. Zamiast wywoływać strach, który kiedyś poruszał najodważniejszych, wzbudza raczej współczucie. „Mogę pana pocałować?” to życzenie młodej reporterki na spotkaniu z przywódcą. Gdzież podziała się przepaść grozy, której przez wiele lat nikt nie odważył się przeskoczyć?

 

Znaczącym przejawem tego, że powrót Fidela Castro nie należy do udanych, jest milczenie brata i niechęć do komentowania prognoz El Comandante na temat nuklearnego Armagedonu, którego początek nastąpi, gdy Stany Zjednoczone zaatakują Koreę Północną lub Iran. Líder Maximo nie jest nawet w stanie zdiagnozować niezliczonej ilości chorób, jakie toczą jego kraj, ale z łatwością dostrzeże okruch w oku przeciwnika. W takim też duchu utrzymane są jego rozważania na temat problemów ekologicznych świata, nadużyciach kapitalizmu i zagrożeń związanych z bronią atomową. Niektórzy twierdzą, że za tą wyraźną obojętnością wobec wydarzeń na Kubie kryje się niezadowolenie. Trudno bowiem uwierzyć, aby  Fidel Castro był nieświadomy apetytu na zmiany, który trawi kubańską klasę polityczną. Byłoby naiwnym też sądzić, że zgadza się z tymi potrzebami.

 

Przez wiele lat od jego gestu - tego czy zmarszczył brwi czy czoło - zależało życie drugiego człowieka. Tak teraz niektórzy, uznając go za osobę nieprzewidywalną, obawiają się najgorszego, że zechce on na szklanym ekranie walczyć z reformatorami.

 

Pewnie dlatego niespokojne pokolenie młodych wilków nie chce podsycać złości starego przywódcy. Ktoś, kto zamierzał wprowadzić bardziej radykalne zmiany, przycupnął teraz cicho i czeka na kolejny odsłonę.

 

Niektórzy zwolennicy reform obawiają się niebezpieczeństwa, jakie stwarza odejście przywódcy, który utożsamia kubańską rewolucję i wszelkie mity z nią związane. Wielu skłaniało się nawet do tego, by wybaczyć mu błędy i porażki. Już postawili go na marmurowym piedestale historii XX wieku obok słynnych zmarłych. Tymczasem jego nagłe pojawienie się wywróciło wszystko do góry nogami. Przyszedł ponownie, by bezwstydnie odsłonić swoją niemoc i zapowiedzieć koniec świata, jakoby życie po Fidelu nie miało sensu.

 

Jednak gwiazda obdarta ze swej zniewalającej charyzmy, mimo pewnego miejsca w telewizyjnej ramówce, powrotu (na szczęście) nie ma.

 

 

Tłum. A

 

 

 

 

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House